muzyka,  Recenzje

Sorry Boys ‚Miłość’

Kiedy ogłoszono, że czwarta płyta zespołu Sorry Boys będzie nosiła nazwę ‚Miłość‚, moje przeczucia co do niej były co najmniej mieszane. Patrząc na ogół muzyki, można mieć wrażenie, że o miłości było już napisane i zaśpiewane wszystko. Przecież właściwie każda piosenka jest o miłości. Co więc Sorry Boys może dodać w tej tematyce od siebie? Jak się okazuje – całkiem dużo i to w całkiem interesującej formie.

Sorry Boys to zespół, który niby znam, ale nie zawsze było mi z nim po drodze. Słyszałam całkiem sporo kawałków (nierzadko przypadkowo), zdarzyło mi się też widzieć występ zespołu live (również dość… przypadkowo). Mimo tych przypadkowych spotkań i tak wywarł na mnie spore wrażenie – przede wszystkim jako zespół nietuzinkowy jak na polski rynek muzyczny.
Płyta ‚Miłość‚ to naprawdę dopracowany i wyróżniający się krążek wśród aktualnych premier płytowych. Wyróżnia się właściwie wszystkim, jednak najbardziej wybija się tutaj imponujący głos wokalistki, Beli Komoszyńskiej. Teksty jej autorstwa w połączeniu z bardzo emocjonalną manierą wywierają ogromne wrażenie na słuchającym. Nawet jeśli słuchającemu, tak samo jak mi, nie po drodze jest z tak emocjonalnymi tekstami o tematyce miłości – nie tylko tej romantycznej. Punktem kulminacyjnym emocjonalnej podróży jest utwór ‚Carmen‚, do którego zaproszona została Kayah. Niezwykle czarująca, wręcz filmowa kompozycja czerpiąca garściami z flamenco i otwarcie inspirowana twórczością hiszpańskiego reżysera Carlosa Saury (o czym w wywiadach mówi sama autorka). Właśnie ten utwór, poza singlami najbardziej zapada w pamięć i bez dwóch zdań zasługuje na więcej uwagi niż reszta utworów.
Cała pozostałość prócz ogromnego ładunku emocji, niestety może działać nieco nużąco na odbiorcę. Moim zdaniem dzieje się to ze względu na wybijający się przez cały czas wokal, który nie daje dojść do głosu kompozycjom muzycznym. Zostały one nieco zepchnięte na dalszy plan, a szkoda, bo zespół tworzy naprawdę rozbudowane melodie i warto byłoby zwrócić na nie uwagę. Dla fanów damskich wokali w klimacie Florence Welch będzie to z kolei ogromny plus. Co kto lubi.

Podchodząc do tej płyty miałam całkiem sporo obaw szczególnie, jako osoba (na pozór) bez serca. Obawy były jednak bezpodstawne – mimo że teksty są o miłości, to świetnie pasują do tego typu kompozycji. ‚Miłość’ to niezwykle szczera i intymna opowieść, w której zatopić się może każdy. Bela Komoszyńska wraz z zespołem zaprasza nas do części swojego życia, skorzystajcie z tego zaproszenia, bo naprawdę warto. Całość interesująco może też wypaść na żywo o czym przekonać się będzie można w nadchodzącym sezonie festiwalowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *